śr, 27 sierpnia 2014

Nad grobem Jacka

Na fali. Blog Włodzimierza Machnikowskiego
Nad grobem Jacka źródło: wikipedia

Jacek Kamiński zmarł nagle przed pięcioma laty. Był młodym, pełnym życia, energicznym człowiekiem. Także bardzo rzetelnym dziennikarzem i pasjonatem sportu. Nade wszystko upodobał sobie hokej, rugby i ... radio. Kiedy upadł na bieżni stadionu GOKF-u przy Grunwaldzkiej miał zaledwie 36 lat. Miał też bardzo dobre, ale niestety także bardzo chore serce.

Z Mariuszem Hawryszczukiem, który zastąpił Jacka w radiu, w piątą rocznicę śmierci kolegi poszliśmy zapalić znicze. Przy grobie spotkaliśmy kobietę z dzieckiem, które przypominało trochę Dawida - wówczas 9-letniego syna Jacka. Okazało się, że pani jest znajomą rodziny i przyszywaną babcią malca. Zapytała, czy my też do Jacka. Twierdząca odpowiedź wywołała potok wspomnień: że Jacek był wspaniałym człowiekiem, że bardzo szkoda, że takie jest życie...  

Kobieta wyjaśniła, że zanim zabrała swego wnuka na grób, czytała mu zachowane wycinki z gazet. Autorem wspomnień był " kolega zmarłego - pan Machnikowski"... W tym momencie zdałem sobie sprawę, że człowiek żyje nie tylko tak długo jak pamięć o nim, ale także dopóki dajemy świadectwo np. słowem.

 

Żyjemy w czasach, w których nie trzeba rozmawiać, bo wystarczy klawiatura i enter. Nie musimy odrywać się od komputerów i przekaźników mobilnych, bo przecież jest facebook a na nim setki bliskich. Nie trzeba nigdzie wyjeżdżać, bo takich widoków, jak w internecie nie znajdziemy nigdzie. Nie trzeba wyrażać emocji, bo wystarczy kliknąć "lajka".

Właściwie nie trzeba nic i nikogo, bo wszystko już jest w wirtualnej przestrzeni. To naprawdę perfekcyjny świat.

 

Nad moim biurkiem wisi korkowa tablica. Na niej przytwierdzona pineską laurka. "Wszystkiego najlepszego z okazji dnia dzisiejszego - życzy Jakub" - głosi treść wyrażona przez mojego dziś 18-letniego syna. Nad życzeniami rysunek : łąka, na której stoi puszka piwa Harnaś i wschodzące słońce z napisem - Włodek. Wszystko przepięknie kulfoniaste, bo autor dzieła miał zaledwie 10 lat a inspiracją był Dzień Ojca. To najwspanialsza rzecz z kategorii prezent, jaką kiedykolwiek otrzymałem. 

 

Obok wisi zdjęcie Jacka zrobione rok przed śmiercią na trybunie lodowiska na Łotwie lub w Estonii. To było przy okazji hokejowych MŚ. Tytuł "Jacek Kamiński realizujący swoją kolejną pasję"...Tak sobie patrzę i myślę, że o jakości naszego życia decydujemy sami... 

 

Jacek przeżył tylko 36 lat, ale każdy dzień był dla niego i przez niego - nieudawany. Unikał wirtualnych przestrzeni. Kiedy chciał uzdrowić gdański hokej, to został wiceprezesem Pomorskiego Związku. Jeśli postanowił pomóc dzieciom z Malborka i Elbląga, to zrobił kurs i został ich trenerem. Obiecał im kaski i choć wcześniej umarł, to słowa dotrzymał. Pamiętam gdy na pogrzebie, zgodnie z wolą rodziny, zamiast kwiatów i wieńców zebraliśmy tyle pieniędzy, że wystarczyło nie na kaski, ale na kompletne wyposażenie dla całej drużyny Vikingów.

 

Zajrzałem na ich stronę i znalazłem to, czego szukałem. Piękne świadectwo pamięci, które zachowuję w oryginalnym brzmieniu. 

 

"Historia Uczniowskiego Klubu z Elbląga to opowieść o tym, jak pasja jednego człowieka zaraża, inspiruje dzieci oraz ich rodziców i przynosi niesamowite owoce. Czyta się ją z zapartym tchem i mam nadzieję, że i dla Was będzie ona źródłem pozytywnej hokejowej motywacji."

 

Zachęcam do dalszej lektury... ( www.garazowyhokej.pl)

Włodzimierz Machnikowski

Jak się człowiek nagada na antenie, to pisanie nabiera właściwości terapeutycznych, pozwala poukładać myśli, nabrać dystansu, wyciszyć emocje...

Komentarze   

0 # Matnack 2020-01-26 05:49
Acheter Cialis Belgique Cialis: cialibuy.com Uk Research Chemicals Clomid order cialis online Test Cialis Levitra
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież